NowaFalaDobre wiadomości to też wiadomości

Energia · Polska

Polska fotowoltaika po raz pierwszy przebiła 14 000 MW — w szczycie pokryła 74 procent zapotrzebowania kraju

Autor Redakcja Nowa Fala··Przyroda

Rzędy paneli fotowoltaicznych farmy słonecznej w polskim krajobrazie
Farma fotowoltaiczna w Polsce. Foto: Grzegorz W. Tężycki / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)

20 maja 2026 r. o godzinie 11:45 polskie instalacje fotowoltaiczne pracowały z mocą 14 565 MW — to najwyższa generacja ze źródeł słonecznych w historii krajowego systemu elektroenergetycznego i pierwszy raz, gdy fotowoltaika przekroczyła próg 14 000 MW. Rekord zarejestrowały Polskie Sieci Elektroenergetyczne, operator systemu przesyłowego. System pracował w tym czasie stabilnie.

Ile to jest w stosunku do tego, czego kraj potrzebował?

W tym samym momencie zapotrzebowanie na moc w Polsce wynosiło 19 609 MW. Oznacza to, że same panele słoneczne pokrywały wtedy 74,3 procent zapotrzebowania kraju — proporcja, której zwykle nie podaje się obok samego rekordu, choć wynika z dwóch liczb w tym samym komunikacie. Nadwyżka poszła za granicę: eksport sięgnął w szczycie około 3400 MW.

Ile mocy fotowoltaicznej jest już zainstalowane?

Moc zainstalowana fotowoltaiki w krajowym systemie to 26 862 MW według danych PSE. Agencja Rynku Energii podawała na koniec marca 2026 r. wartość 26 338 MW. Różnica między mocą zainstalowaną a rekordową generacją — niemal dwukrotna — bierze się stąd, że panele nigdy nie pracują jednocześnie z pełną mocą: zależy to od kąta padania słońca, zachmurzenia i temperatury.

Udział energii słonecznej w miksie elektroenergetycznym sięgnął 22 procent, a produkcja w maju wyniosła 2987 GWh — o 20,65 procent więcej niż rok wcześniej.

Dlaczego rekord padł akurat w maju?

Maj jest w polskich warunkach najlepszym miesiącem dla fotowoltaiki: dni są już długie, słońce stoi wysoko, a temperatura powietrza pozostaje na tyle niska, że panele nie tracą sprawności — ogniwa krzemowe pracują gorzej, gdy się nagrzeją. Jednocześnie zapotrzebowanie na energię jest niższe niż zimą, bo nie ma sezonu grzewczego. Zbieg tych warunków sprawia, że majowe południe daje najwyższy stosunek generacji do zapotrzebowania w całym roku.

Godzina rekordu — 11:45 — też nie jest przypadkowa. Latem obowiązuje czas letni, więc słońce stoi najwyżej dopiero po dwunastej czasu urzędowego. Szczyt generacji wypada jednak wcześniej niż moment największego nasłonecznienia, ponieważ ogniwa krzemowe tracą sprawność wraz ze wzrostem temperatury: przed południem panele są jeszcze chłodne, a światła jest już niemal tyle, ile będzie w szczycie. Dlatego rekordy generacji padają w Polsce zwykle późnym przedpołudniem, a nie w środku upalnego dnia.

Czego ten rekord nie rozwiązuje?

Rekord generacji nie oznacza, że cała ta energia trafiła do odbiorców. Od początku 2026 r. operator ograniczył już 1174,3 GWh energii ze źródeł odnawialnych — o 44,7 procent więcej niż w analogicznym okresie 2025 r. Wyłączenia następują wtedy, gdy sieć nie jest w stanie przyjąć produkcji, a zapotrzebowanie jest zbyt niskie. Im więcej paneli, tym częściej dochodzi do takich sytuacji, dopóki nie przybędzie magazynów energii i zdolności przesyłowych. Rekordowa moc i rosnące straty to dwie strony tego samego zjawiska.

Co będzie dalej?

Kolejne rekordy generacji są w zasadzie pewne, dopóki przybywa instalacji. Pytanie, które rozstrzygnie się w najbliższych sezonach, dotyczy nie mocy, lecz sieci: czy przyrost magazynów i linii przesyłowych nadąży za przyrostem paneli. Odpowiedź da nie kolejny szczyt na wykresie, lecz udział energii ograniczonej w rocznym bilansie.

Źródła

Ten artykuł opiera się na dwóch niezależnych od siebie źródłach:

  1. Polskie Sieci Elektroenergetyczne — raporty i dane systemowe (źródło pierwotne)
  2. Gramwzielone.pl: Polska fotowoltaika z nowym rekordem produkcji energii (źródło niezależne)