NowaFalaDobre wiadomości to też wiadomości

Energia · Polska

Rekord OZE w Polsce: 70 procent krajowej generacji 5 września, w tym 47,3 procent z fotowoltaiki

Autor Redakcja Nowa Fala··Przyroda

Kilkanaście turbin wiatrowych stojących na ścierniskach i polach pod bezchmurnym niebem.
Turbiny wiatrowe w Gniezdzewie na Pomorzu. Zdjęcie ilustracyjne — nie pochodzi z 5 września 2026 r. ani z konkretnej farmy, która brała udział w rekordzie. Foto: kkic / Wikimedia Commons (CC BY 2.5)

W sobotę 5 września 2026 r. odnawialne źródła energii odpowiadały za 70 procent generacji w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym — rekordowy udział, jak podał operator sieci przesyłowej, Polskie Sieci Elektroenergetyczne. W szczycie fotowoltaika dostarczyła 47,3 procent krajowej generacji, a wiatr 23,2 procent. Nie było to jednorazowe drgnięcie wskaźnika: między godziną 10:15 a 15:00, czyli przez 4 godziny i 45 minut, źródła odnawialne pokrywały ponad dwie trzecie krajowej produkcji energii elektrycznej.

Co dokładnie zmierzył operator 5 września?

Miarą jest udział w krajowej generacji, czyli w tym, co w danej chwili wytwarzają elektrownie pracujące w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym — nie udział w rocznej produkcji i nie moc zainstalowana. PSE, spółka odpowiedzialna za bilansowanie systemu, poinformowała o wyniku w mediach społecznościowych, a za operatorem podały je m.in. TVN24, GlobEnergia, Gramwzielone.pl i e-magazyny.pl. Dzień sprzyjał: początek września dał jeszcze wysokie nasłonecznienie przy wietrznej pogodzie, a sobota to dzień o wyraźnie niższym zapotrzebowaniu niż dni robocze — mniejszy mianownik ułatwia wysoki udział. Warto przy tym zauważyć, że redakcje opisały ten sam pomiar różnie: część nazwała go rekordem absolutnym, część najlepszym wynikiem w tym roku.

Dlaczego słońce dało dwa razy więcej niż wiatr?

Bo w polskim systemie stoi go po prostu więcej. W lipcu 2026 r. moc zainstalowana fotowoltaiki wyniosła 26 820 MW i po raz pierwszy uczyniła słońce największym pojedynczym źródłem mocy w kraju — przed węglem kamiennym z 22 875 MW. Wiatr dysponuje ponad 11 000 MW. Stosunek 47,3 do 23,2 procent z 5 września to dokładnie 2,04 raza więcej ze słońca niż z wiatru i odpowiada tej właśnie strukturze mocy, a nie jakiejś nadzwyczajnej wietrzności tego dnia. Dla mieszkańca oznacza to konkretną rzecz: przez blisko pięć godzin ponad dwie trzecie energii wytwarzanej w kraju pochodziło ze źródeł, które nie spalają paliwa i nie emitują dwutlenku węgla ani pyłów.

Jak jeden dzień wygląda na tle całego roku?

Znacznie skromniej — i to jest najczęściej pomijany kontekst takich rekordów. W lipcu 2026 r. węgiel kamienny odpowiadał wciąż za 35 procent krajowej produkcji energii (wobec 38 procent w maju), a wiatr za 15 procent (wobec 10 procent w maju). Fotowoltaika, mimo pierwszego miejsca pod względem mocy zainstalowanej, dała około jednej piątej lipcowej produkcji. Elektrownie cieplne pracują niezależnie od pogody, a źródła odnawialne tylko wtedy, gdy pogoda na to pozwala — dlatego chwilowy udział potrafi przekroczyć 70 procent, podczas gdy udział roczny pozostaje wielokrotnie niższy. Rekord z 5 września mówi więc, do czego system jest już zdolny, a nie ile faktycznie produkuje w skali roku.

Ile zielonej energii Polska w tym samym roku odrzuciła?

Ten sam rok przyniósł drugi rekord, o którym mówi się rzadziej: od stycznia do końca lipca 2026 r. PSE ograniczyły pracę instalacji odnawialnych, które mogłyby wyprodukować 1,42 TWh energii. W całym 2025 roku — przez dwanaście miesięcy — było to 1,37 TWh. Rachunku, który z tego wynika, nie zrobiło żadne ze źródeł: w 2026 r. wypada średnio 0,203 TWh ograniczonej produkcji miesięcznie wobec 0,114 TWh w roku 2025, czyli tempo wyłączeń rośnie o 78 procent. Ograniczenia dotyczą przede wszystkim dużych farm fotowoltaicznych, a więc tego samego źródła, które ustanowiło wrześniowy rekord. Oba rekordy mają wspólną przyczynę: mocy przybywa szybciej niż sieci i magazynów, które potrafiłyby ją odebrać.

Czego ten rekord nie rozwiązuje?

Wynik z 5 września osiągnięto w słoneczną, wietrzną sobotę o niskim zapotrzebowaniu — czyli w warunkach maksymalnie sprzyjających. Nie mówi on nic o bezwietrznym grudniowym wieczorze, kiedy fotowoltaika daje zero, a zapotrzebowanie jest najwyższe w roku; to wciąż moment, w którym system opiera się na blokach węglowych i imporcie. Nierozwiązany pozostaje też problem widoczny w danych o wyłączeniach: sieć przesyłowa i dystrybucyjna oraz moce magazynowania nie nadążają za przyrostem instalacji, przez co część zielonej energii jest marnowana, a ujemne ceny na giełdzie obniżają opłacalność nowych inwestycji. Nie ogłoszono dotąd, kiedy przyłączone zostaną magazyny energii o skali odpowiadającej tym nadwyżkom. Najbliższy sprawdzian to miesięczne raporty PSE z funkcjonowania rynku bilansującego: dopiero podsumowanie całego 2026 roku pokaże, czy wolumen ograniczonej generacji przekroczy 2 TWh, i czy rekord z 5 września był zapowiedzią trwałej zmiany, czy tylko dobrym dniem.

Źródła

Ten artykuł opiera się na czterech niezależnych od siebie źródłach:

  1. Generacja źródeł wiatrowych i fotowoltaicznych — raporty dobowe z pracy KSE (Polskie Sieci Elektroenergetyczne) (źródło pierwotne)
  2. Nawet 70 procent produkcji. Nowy rekord udziału OZE w polskiej energetyce (TVN24 Biznes, 7 września 2026) (źródło niezależne)
  3. Polska wyłącza coraz więcej OZE. Rekord padł już po siedmiu miesiącach (Rzeczpospolita / energia.rp.pl, 31 sierpnia 2026) (źródło niezależne)
  4. Fotowoltaika została liderem mocy w Polsce. Węgiel nadal dominuje w produkcji energii (Gramwzielone.pl) (źródło niezależne)